|
Olga Arcimowicz:
%20(web)_thumb.jpg)
Wierzę,
że Polacy nie zapomną Okudżawy
Bułat Okudżawa kochał Polskę i miał tu wielu oddanych przyjaciół
- powiedziała podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami żona artysty
Olga Arcimowicz.
Arcimowicz przyjechała do Polski na warszawską premierę sztuki "Mersi, czyli
przypadki Szypowa" według powieści Okudżawy. Sztukę zaprezentował w sobotę i
niedzielę w warszawskim Teatrze Dramatycznym Teatr im. Modrzejewskiej z Legnicy.
Spektakl wyreżyserował dyrektor sceny z Legnicy Jacek Głomb, twórca m.in.
nagradzanej "Ballady o Zakaczawiu".
"Spektakl
podobał mi się i sądzę, że Okudżawie także przypadłby do gustu. Główna idea
tekstu została przekazana w sposób, w jaki to sobie wyobrażał Bułat. Do tej pory
spotykałam się z takimi inscenizacjami, że przez sześć godzin aktorzy czytali
tekst powieści, a widzowie spali. Tu była piękna muzyka i oprawa plastyczna.
Bardzo dużo działo się na scenie. Nie zrozumiałam ani słowa, ale nie było to
przeszkodą, bo przecież znam fabułę" - powiedziała żona artysty.
Arcimowicz prowadzi fundację propagującą twórczość Okudżawy, jest też dyrektorką
muzeum artysty pod Moskwą. Zajmuje się wydawaniem jego książek, organizowaniem
wystaw i koncertów. "Wiem, że Bułat jest bardzo lubiany w Polsce, ale jest też
popularny w Czechach i Japonii, świetnie znają go w Szwecji, Finlandii i
Izraelu. Wielu emigrantów, wyjeżdżając z Rosji, zabierało na Zachód kasety z
jego piosenkami. Natomiast jego twórczość jest w zasadzie nieznana we Francji i
Anglii. Być może nie została dobrze przetłumaczona, a może po prostu nie było to
potrzebne" - zastanawia się.
Arcimowicz
twierdzi, że Okudżawa bardzo lubił Polskę. "Poszczęściło mu się, bo jego
przyjaciółmi byli tu wielcy i bardzo utalentowani ludzie. Jego poezję tłumaczyli
najlepsi polscy poeci. Chcę wierzyć, że kiedy w Rosji go zapomną, w Polsce nadal
będą o nim pamiętać. Ale Okudżawa nie jest dla wszystkich, jest dla ludzi
myślących" - zastrzegła.
Jedną z przyjaciółek artysty była Agnieszka Osiecka. "To była bardzo bliska
przyjaźń. Mieszkaliśmy w domu Agnieszki, jej mama rano przynosiła nam kawę" -
opowiadała Arcimowicz. Wspominała też z sentymentem sztuki Okudżawy wystawiane
przez STS, przez Wojciecha Siemiona w Teatrze Telewizji i piosenki artysty w
wykonaniu Daniela Olbrychskiego.
Arcimowicz
powiedziała, że twórczość Okudżawy od lat cieszy się też dużą popularnością w
Japonii. "Zaczęło się od tego, że jednej ze znanych tam piosenkarek spodobały
się jego utwory i zaczęła je wykonywać. Potem nagrano płytę, pojawiły się bardzo
dobre recenzje w prasie, przetłumaczono mu dwie powieści. Byliśmy zapraszani do
Japonii. Dla nas, ludzi ze Związku Radzieckiego, życie tam było bardzo dziwne,
wręcz nierealne. Kiedy Bułat opowiadał o swoim życiu w Rosji, Japończycy
płakali. Tak zaczęła się ta miłość. Potem, gdy mąż chorował w Ameryce, oni
zbierali pieniądze i przysyłali mu je. Znają go i uczą o nim na uniwersytetach"
- powiedziała żona poety.
Twórczość Bułata Okudżawy - barda, poety i
prozaika, była niepowtarzalnym zjawiskiem w radzieckiej kulturze. Już za życia
artysta stał się legendą, symbolem pokolenia lat sześćdziesiątych, a jego pieśni
były znane i śpiewane nie tylko w Związku Radzieckim. Bułat Okudżawa zmarł 12
czerwca 1997 roku w Paryżu, gdzie przebywał z kilkudniową wizytą. Miał 73 lata.
/Polityka – Onet,
Luty
2003/
[do góry]
<<< wstecz
|